Koszyk

0

Trochę o mnie

 

„Świt nad Kilimandżaro” to moja opowieść o zmaganiu się z tą górą, ale też z własnymi ograniczeniami i słabościami. Jest też moje życiowe kredo – czyli – “ciesz się drogą, nie celem”- i pewna historia miłosna… To była wyprawa, która wniosła wiele w moje życie i wielu rzeczy mnie nauczyła. Ta wiedza przydała mi się podczas kolejnych podróży. Przyjdzie czas, że i reszta opowieści stanie się Waszym udziałem. Teraz jest czas przygód na stokach Kilimandżaro.

Wrócę jednak do początku…

Nazywam się Krzysztof Łuczak i urodziłem się jakiś już czas temu w pięknym mieście Łodzi. Wiele rzeczy wpłynęło na to kim jestem dziś, ale jedną z najważniejszych była pewna historia związana z moim sąsiadem z kamienicy, w której spędziłem dzieciństwo.

Mój sąsiad był starszym człowiekiem i w jego malutkim mieszkaniu, nie było praktycznie nic oprócz łóżka. Reszta przestrzeni była wypełniona porozrzucanymi wszędzie książkami. Naprawdę, były wszędzie. Od drzwi, po parapet. Poustawiane w stertach, bądź też walające się swobodnie zajmowały cała przestrzeń.

Od czasu do czasu dorywałem się do tych skarbów i zagłębiałem w nowy, nieznany świat, spędzając noce zakryty kołdrą gdzie przy świetle latarki rzucającej migocące blaski przenosiłem się w inną rzeczywistość.

Najbardziej fascynowały mnie książki Szklarskiego z jego podróżniczych serii. Śledziłem z wypiekami losy bohaterów, marząc o takim życiu.

Przyszedł taki dzień, jaki przyjdzie w życiu każdego z nas i mój sąsiad pewnej nocy zmarł zostawiając nieprzebyte zasoby literatury. Część z nich stała sie moim udziałem. I tak zaczeła się moja podróż w krainę książek.

Jakiś czas później zaczęły powstawać pierwsze opowiadania, wiersze, piosenki. Wszystko wpadało do przepastnych zasobów nieotwieranych szuflad i z czasem zostało gdzieś przykryte kurzem zapomnienia.

Późniejszy czas pokazał jednak, że te pierwsze doświadczenia z książką zostawiły ogromny ślad we mnie, bo niezauważalnie dojrzewała chęć poznania światów w które przenosiły mnie opowieści z młodych lat.

Pierwsze zarabiane fundusze otworzyły mi możliwość urealnienia pragnień. Zacząłem podróżować. Jakież było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że jeżdżę do miejsc z książek, króre czytałem. Potęga podświadomości, można powiedzieć. Naprawdę robiłem to zupełnie nieświadomie, gdy wybierałem cel podróży. Tak zwiedziłem Afryke, Azję, później przyszedł czas na większe wyzwania.

Sytuacja z czasem pozwoliła mi na więcej, bo przeniosłem się do Wielkiej Brytani, gdzie zamieszkałem. To była niełatwa decyzja, ale jak się okazało z czasem, otworzyła mi nowe horyzony. Kilka lat później zmieniłem miejsce zamieszkania i przeniosłem się do Hiszpani. Tam właśnie, w małym miasteczku Cee, na Costa del Morte, zaczęła powstawać książka – “Świt nad KIlimandżaro”. Miałem czas, spokój i możliwości pracować nad nią. Zajmowałem się nauczaniem angielskiego i fotografii, dzięki czemu miałem środki na życie i dostatecznie dużą ilość wolnego czasu.

Pracę nad książką przerwała przeprowadzka na Wyspy Kanaryjskie, a poźniej do Finlandi. W końcu wróciłem do Wielkiej Brytani, gdzie mieszkam do dziś.

W między czasie pisałem o swoich podróżach dla porali internetowych, czasopism, a także trochę dla siebie, ale do przerwanej pracy nad książką nie miałem czasu wrócić. Jednak te wszystkie teksty nie zostały zmarnowane, bo za namową znajomych i z ich wielką pomocą, zebrałem te wszystkie teksty i stworzyliśmy książkę – “Droga”.

Jednak w głowie siedziała mi ciągle niedokończona książka. Udało się ją dokończyć po ośmiu latach od chwili jej rozpoczęcia z czego się bardzo cieszę.

Mam nadzieję, że i Wam się przyniesie choćby chwilę uśmiechu.