Koszyk

0

New Post

Muza na kwarantannie

Jak żyć?? – krzyczał klasyk. Aż się cisną podobne słowa na usta. Trzeci miesiąc trwa przymusowe siedzenie w domu z wyłączeniem normalnych, cieżkopracowniczych czynności zawodowych wypełniających większość dnia. A tutaj trzeba się było nauczyć wszystkiego od nowa. W nowym rytmie i nowej jakości.

Na początku było trudno. Nagłe wyrwanie z codziennej rutyny zabolało i pierwsze dwa tygodnie wewnątrz targało pragnienie powrotu na stare tory. Później zdałem sobie sprawę, że przecież ten czas mogę wykorzystać na wszystko na co brakowało go do tej pory. I wziąłem się do roboty. Usiadłem nad dokończeniem książki i pisałem, pisałem, pisałem. Muza szeptając mi znad ramienia przyglądała sie zadowolona, że jej podszepty nabierają formy, kształtu i formuja się w zdania wypełniające kolejne strony.

Skończyłem książkę. Wydałem ją. Zrobiłem stronę internetową. Łóżko małżeńskie zyskało nowe obicie. Skończyłem kilka innych rzeczy, które wisiały nade mną jak topór nad kurą. I co teraz?

Teraz przyszedł czas na kolejne wyzwania. Pomysły są. Szczególnie na pisanie. W głowie mam historie, obrazy i słowa. Siadam przy komputerze i otwieram nową kartę. Uśmiecham sie na myśl o kolejnej podróży w terra nova, gdzie zawsze prowadzi mnie ONA. Czekam. Palce zawieszone nad klawiaturą są gotowe. Zamykam oczy i wsłuchuje się wyczekując znanego szeptu zza ramienia.

Cisza. Nic. Zero. Nul. ONA milczy.

Odwracam się by sprawdzić czy tam jest i ze zdziwieniem widzę szare ściany pokoju. Poza tym pustka. Nie ma JEJ, znikneła. Nie przyszła do roboty i to wtedy, gdy jej potrzebuje.

A nic to. Poradzę sobie sam.

Wbijam kolejne litery, słowa. Zaczyna powstawać historia. Spoglądam na tekst. Co to jest??? Zdania, owszem z sensem, ale bez jakiejś iskry, tego pierwiastka, który nadaje wyjątkowy smak. Kurcze, tak to nie pogadamy. Gdzie jest moja MUZA??!!

Przypomniałem sobie z przerażeniem, że kilka dni temu, zamkneli nam granice. Moja MUZA musiała, po ciężkiej robocie przez ostatni czas, wybrać się na jakiś wypoczynek i nie zdążyła wrócić na czas. Siedzi gdzieś teraz, bidulka, i pewnie tęskni za mną tak samo jak ja za nią. No coż, jak wszystko pójdzie dobrze to za dwa tygodnie zwolnią JĄ z kwarantanny i stanie za mną, przysynie usta do ucha i historia popłynie tak jak powinna.

Przynajmniej tak sobie myślę…

About author:-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Bieżące wpisy

Sztuka cierpliwości

A życie wciąż płynie…

Muza na kwarantannie

Kategorie postów

Social Links

X